Kuba Szyszka: „To jest to, co chcę robić!”

0
6

Crossfit? Mówi Wam to coś?

Jeśli nie, to zaraz się wszystkiego dowiecie, a jeśli zapoznaliście się z tematem, to poszerzycie swoją wiedzą, ponieważ o sporcie, o crossficie, o pasji opowiada Jakub Szyszka, czyli trener crossfit, trener kulturystyki, trener CrossCore, instruktor podnoszenia ciężarów, chodząca encyklopedia wiedzy i doświadczeń z zakresu sportów siłowych, crossfitu, dwuboju i odpowiedniego żywienia. 

Daria Prygiel: Wiem, że niedawno brałeś udział w eliminacjach do Lowlands Throwdown, jak Ci poszło?

Jakub Szyszka: Uczestników eliminacji było ok. 1200 z całego świata, a przechodzi 40 osób. I zobaczymy, nie wiem, co odpowiedzieć, bo mam porównanie jedynie do tych czterech osób, z którymi startowałem, Polaków, ale nie mam porównania do zawodników z reszty świata.

Ile czasu poświęcasz na przygotowanie się do zawodów? Np. do eliminacji do Lowlands Throwdown?

Hm, to jakieś trzy tygodnie. Nie  do końca były one planowane, po prostu pojawiła się taka propozycja i uznałem, że nie mam nic do stracenia. Akurat byłem po wakacjach, kiedy mniej ćwiczyłem, leczyłem kontuzję, więc od razu zacząłem intensywne treningi.

Oczywiste jest, że regularne treningi wiążą się też ze specjalnym sposobem odżywiania. Jak wygląda dieta crossfitera? Co jadłeś przed zawodami?

Co jadłem? Dużo. (śmiech) Moi znajomi dziwią się, że można zjeść takie ilości jedzenia. Przy intensywnych treningach jest to dieta około 4 – 5 tysięcy kalorii dziennie, czyli sporo, więc trzeba się naprawdę starać,  bo nie chodzi o to, by wcinać fast foody, oczywiście, chociaż czasami próbujemy oszukać organizm i zjemy np. burgera. Takimi rzeczami „podbijamy” ten wynik kalorii. Masło orzechowe także jest popularne wśród crossfiterów. (śmiech)

11149261_1381505932178447_1401065882180235929_n

A jak z suplementami? Są wskazane?

Nie, nie, przychodząc na pierwszy trening, nie musisz mieć całej szafki suplementów. Na początku trzeba przede wszystkim zadbać o swoją dietę, o prawidłowe odżywianie. Jak ktoś przychodzi na godzinny trening o 19 i mówi, że o 16 jadł dwie kanapki, to sorry, nic dziwnego, że będzie się źle czuć po treningu, że w ogóle nie będzie mieć siły, by ćwiczyć. Zbilansowana dieta jest podstawą w każdej aktywności fizycznej.

Jak wyglądały Twoje początki przygody z crossfitem?

Moja przygoda z crossiftem zaczęła się tutaj (wskazuje na koszulkę z Crossfit Mokotów). W Warszawie. Poszedłem na pierwszy trening, poznałem trenerów, no i tam zaczęła się ta zajawka. Zobaczyłem coś nowego, coś fajnego. Po pierwszym treningu leżałem nieprzytomny. (śmiech) Przez pół godziny nie mogłem dojść do siebie, ale stwierdziłem, że to jest to, co chcę robić. Te pierwsze przeżycia będę pamiętał do końca życia.

Osobiście dostrzegam spore zainteresowanie u moich znajomych  i u innych osób crossfitem, ale nadal nie wszyscy wiedzą, co to tak naprawdę jest. A jak Ty byś zdefiniował crossfit?

Tak dla klasycznego Kowalskiego? System treningowy, na który składa się każda czynność funkcjonalna, i nie tylko (śmiech), czyli czynność, którą wykonujemy w swoim codziennym życiu, a także wszystkie dyscypliny sportowe, np. bieganie, skakanie przez płotki, pchnięcie kulą, podnoszenie ciężarów, gimnastyka sportowa czy artystyczna. Wszystko to staramy się robić na treningach, a my jako trenerzy dbamy o jak najlepszą technikę. Nie zamykamy się w jednej dyscyplinie. Nie jesteśmy najlepsi w jednej dziedzinie, tylko staramy się być dobrzy w wielu rodzajach aktywności fizycznej. Crossfit jest programem, który ma nas przygotować jak najlepiej do robienia „wszystkiego”, a trochę tego jest. Np. maksymalny ciężar w przysiadzie, dobry wynik w biegu na 10 km, perfekcyjne opanowanie wchodzenia na pięciometrową linę czy jednostajna i stabilna praca w „metkonie” (popularna nazwa 2 lub więcej ćwiczeń w obwodzie w formie rund czy amrapów – as many round as possible).

Co, Twoim zdaniem, wyróżnia crossfit na tle innych dyscyplin, że staje się on coraz bardziej popularny?

Funkcjonalność. To, że zyskujemy siłę użytkową, np. szybciej dobiegamy na autobus, bo mamy lepszą kondycję, możemy wnieść więcej zakupów na np. 6 piętro, bo podnosimy ciężary na treningach. To, że ćwiczysz pod okiem trenera, są to zajęcia zorganizowane, wszystko jest pod kontrolą. To, że tworzy się pewna społeczność – prowadzę grupę w siłowni Platinium i widzę, że ci ludzie spotykają się poza salą treningową, spędzają ze sobą czas przed i po treningach.

Dla kogo jest ten sport? Jakie predyspozycje trzeba posiadać, by móc się tym zajmować?

Dla każdego! Żadnych szczególnych predyspozycji, każdy jest w stanie, każdy może.

Zatem po prostu przeciętny człowiek z tej sali może przyjść do Ciebie do Platinium i zacząć trenować?

Tak! Funkcjonuje pewnego rodzaju mit, że crossfit jest tylko dla jakichś komandosów. Ale to trzeba podzielić na dwie części – crossfit jako trening dla zwykłej osoby, a crossfit jako sport, co robię ja, co robią moi koledzy. To są dwie różne rzeczy. Crossfit trzeba traktować jako aktywność fizyczną, którą odbywam 3 – 4 razy w tygodniu po całym dniu pracy w biurze. To znacznie się różni się od tego, co jest na zaawansowanych treningach, co widzimy w Internecie czy w TV. My startujemy w zawodach, mamy za to pieniądze, więc nie ma czego porównywać.

IMG_6340

Skoro mowa o pieniądzach, to potrzeba dużych nakładów finansowych, by trenować crossfit?

Jeżeli chodzi o zwykłe treningi, to wystarczy karta klubowa i odpowiedni strój sportowy.

Wyobraźmy sobie, że ktoś wybiera się na trening z crossfitu pierwszy raz i tu pojawia się pytanie: jak ma się przygotować?

Koszulka, spodenki, buty – w miarę stabilne, bo nie mogą to być buty, które nosi na co dzień. I przede wszystkim chęci!

Organizowałeś radomskie zawody crossfitu. Czy planujesz powtórkę tego wydarzenia?

Tak, już teraz mogę otwarcie mówić, że będą mniej więcej pod koniec października. Jednodniowe, ale całkowicie otwarte zawody. Wcześniej były zamknięte dla uczestników klubu, a teraz będą dla każdego, kto zechce wziąć w nich udział, kto zechce się sprawdzić. Jak najbardziej zapraszam!

17107_1394190840909956_708314543070629834_n

Wiele osób twierdzi, że zdrowy styl życia stał się pewnego rodzaju formą do „lansu”. Wiesz, pójść na siłownię, zrobić zdjęcie, wrzucić na Facebooka czy Instagrama, aby zdobyć lajki. Też tak odbierasz?

Nie ma co ukrywać, zauważyłem to, ale na pewno nie odbieram crossfitu w ten sposób, bo on wywodzi się z treningu garażowego. Mimo że Platinium jest normalną siłownią, to na naszej sali nie ma żadnego lustra. W innych miejscach są, ale u nas nie, bo ich nie potrzebujemy, więc nikt nie robi zdjęć. Ludzie robią to, co do nich należy, a potem wychodzą. Nie zauważyłem jeszcze, aby ktoś robił sobie sweet focię na moich zajęciach.

Jesteś jedną z trzech osób w Radomiu, która posiada oficjalną licencję trenera crossfitu. Trudno było ją zdobyć?

Zdobyłem ją dwa lata temu w Londynie na dwudniowym kursie, który kończył się egzaminem. Był to ciężki trening – wiadomo, medyczny angielski, więc trzeba było trochę posiedzieć nad tymi zadaniami, ale polecam każdemu! Nawet jeśli ktoś go nie zda, to dostarcza on tyle energii, tyle pozytywnych emocji się otrzymuje od ludzi, którzy je prowadzą, że wróciłem ze świetnym nastawieniem i chyba powinienem co rok tam jeździć! Zdawalność jest na poziomie 40%, więc nie jest to łatwe, szczególnie jeśli nie znamy angielskiego i podstawowych zagadnień z wychowania fizycznego.

Gdzie widzisz siebie za pięć lat?

Wiem, ale nie mogę na razie tego powiedzieć, nie chcę zapeszać. Informacje niepotwierdzone, że tak powiem i możliwe, że niektórym osobom by się nie spodobały, więc zachowam je dla siebie.

Motywacja jest ważnym elementem treningów. Jakie jest Twoje motto, które zawsze dodaje Ci energii, sił?

Hm, może powiem tak – nieważne jest to, ile razy przegrałem zawody, bo zawsze wiedziałem, że nie wolno się poddawać. Brałem udział w wielu wydarzeniach, w wielu mi się nie powiodło, wiem, że sporo osób na moim miejscu już by zrezygnowało, ale ja próbuję dalej.

A jak zmotywowałbyś przeciętną osobę z tej sali do tego, by poszła na siłownię i zaczęła trenować?

Powiedziałbym:  „Nie zaczniesz tego robić w tym wieku, w jakim jesteś, to za 10 czy 20 lat będziesz chodzić do lekarza. Nawet nie musi być to siłownia, ale tak naprawdę cokolwiek – nie zrobisz tego teraz, to będziesz musiał/musiała biegać po lekarzach, a ja nie będę. Zastanów się, czy warto przesiedzieć pół życia na kanapie przed telewizorem, czy może lepiej przyjść, poznać fajnych ludzi, zrobić trening w przyjaznej atmosferze, zbić pionę i pójść zadowolonym z siebie do domu.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj